Kolejne koszty

Kolejne koszty ubezpieczenia banki kredytobiorcy

       

Mając w pamięci czas, kiedy na rynku kredytowym wszystko było jasne, banki wyznaczały swoje warunki przyznawania kredytów, a klienci albo je akceptowali i spełniali je albo nie zastanawiamy się, czy jeszcze ten czas powróci? Kiedyś nawet gdy banki nie miały pewności co do możliwości kredytowych swoich klientów to i tak nie robiły większych problemów z przyznawaniem kredytów. Kryzys wszystko zmienił, banki zaostrzyły warunki kredytowe, zaczęły też pobierać dodatkowe opłaty, podwyższać marże i prowizje, a także nakazały ubezpieczenie kredytu. Wprowadzenie w życie pierwszych zapisów rekomendacji T narobiło jeszcze większego zamieszania, przede wszystkim na rynku kredytów mieszkaniowych i hipotecznych. A później banki łagodząc swoją politykę kredytową zaczęły obniżać swoje marże i prowizje i wtedy wiele banków rezygnowało nawet z wymogu wkładów własnych nie mówiąc już o nakazie ich ubezpieczenia.  Kiedyś ubezpieczenie brakującego wkładu własnego po prostu nie istniało. Teraz za ubezpieczenie kredytu trzeba płacić i to słono. Tymczasem wraz ze wzrostem kursu franka szwajcarskiego zaczęły się dziać bardzo niedobre rzeczy. Trzeba się bowiem teraz liczyć już nie tylko z wyższymi spreadami oraz ratami kredytów, ale również z dodatkowym ubezpieczeniem. \\\”Coraz częściej kwota kredytu przewyższa wartość zakupionej nieruchomości. Klienci, którym kończą się ubezpieczenia od niskiego wkładu, monitowani są przez banki o wykup kolejnej polisy. Już dopominają się o nie m.in. Millennium, PKO BP, Pekao SA czy Getin\\\” – napisał puls biznesu. To prawda, że problem ten nie dotyczy wszystkich kredytobiorców, którzy wzięli kredyt we frankach, ale liczba 110 tysięcy też jest liczbą niemałą. Tymczasem standardowe ubezpieczenie kredytu w wysokości 300 000 zł to wydatek rzędu 6-7 tysięcy złotych. Wiemy już, że wejście w życie pełnych zapisów rekomendacji T jeszcze bardziej skomplikowało sytuację na rynku kredytów hipotecznych, bowiem zmienione zostały zasady ich przyznawania. Zgodnie z zapisami rekomendacji T banki mają zapewnić odpowiednie zabezpieczenie kredytu. I tak w przypadku kredytu walutowego wkład własny kredytobiorcy powinien wynieść co najmniej 10 procent jeżeli kredyt ten jest udzielany na nie wyżej niż 5 lat i co najmniej 20 procent jeżeli kredyt jest udzielany na okres powyżej 5 lat. Jeżeli klient nie posiada wkładu własnego w wyznaczonej granicy może wnieść do tego interesu ubezpieczenie kredytu, a ściśle brakującego wkładu własnego albo wskazać dodatkowe zabezpieczenie /weksel, druga nieruchomość/. Tak więc ubezpieczenie kredytu, nie jest jedynym zabezpieczeniem, a tylko jednym z możliwych. Ale jeszcze gorzej będzie jeżeli na rynek wejdzie już przygotowywana przez komisję nadzoru finansowego nowela rekomendacji S. Z ostatnich informacji wynika, że ma wejść od stycznia 2012 roku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Loading...

Dodaj komentarz